kwi
4
2010

To może być skomplikowane

Załatwienie pacjenta może być proste, albo trudne. Może trwać chwilę, albo znacznie dłużej. Zdarza się, że do załatwienia jednej sprawy potrzeba kilku podejść. Oto przykład :)
Pacjentka chce kupić antybiotyk w zawiesinie, ale lekarz nie wpisał nr. PESESL na recepcie. Kobieta się śpieszy, bo w samochodzie zostawiła chore dziecko. Pośpiech jak wiecie sprzyja kreowaniu różnego rodzaju napięć, nie tylko w relacji technik farmacji – pacjent. Dopisanie brakujących danych nie wchodzi w grę, bo dziecko, pomimo tego, że urodziło się w Polsce nie ma naszego obywatelstwa. Kobieta jest coraz bardziej spięta. Przestępuje z nogi na nogę, stuka palcami o blat. Proponuje wydanie antybiotyku bez refundacji, ale nie wiedząc czemu pacjentka upiera się przy realizacji recepty ze zniżką, pomimo tego, że jest ona niewielka. W między czasie dowiaduje się, że dziecko jest obywatelem holenderskim. Proponuję więc, żeby pacjentka przywiozła do apteki paszport. Pacjentka się krzywi, przybiera cierpiętnicze miny, ale w końcu udaje mi się ją przekonać. Wraca po 15 minutach. Paszport w ręku. Nowy, czerwony… amerykański :) Jak się okazało dziecko dla którego wypisany był antybiotyk było obywatelem holenderskim i amerykańskim, a ponieważ paszport Stanów Zjednoczonych był ładniejszy, pacjentka wybrała właśnie ten.
No i jesteśmy w punkcie wyjścia. Dziecko samo – tym razem w domu. Pacjentka zdenerwowana, ale trzeci etap realizacji recepty przypadł już drugiej zmianie :)

Leave a comment

Powiadom mnie mailem o nowych komentarzach. Subskrybuj bez komentowania.

Macie to lubić :)

Wybrane oferty z forum