cze
21
2010
21
2010
Zapraszam jeszcze dziś.
Kocham swoje nadgorliwe koleżanki.Pacjent jest najważniejszy. Trzeba zrobić wszystko żeby wyszedł z apteki zadowolony, bo tylko wtedy wróci. Kiedy na miejscu brakuje leku trzeba zamówić go jak najszybciej, żeby pacjent nie trafił do innej apteki. Zaczynam wyobrażać sobie, czym jest napięcie przedmiesiączkowe
Swoją drogą może jest w tym jakaś zależność. Ja rozumiem od czego zależy funkcjonowanie apteki, ale bez przesady.
O sobie też warto pomyśleć. Choćby o komforcie pracy. Poza tym nadgorliwość wcale nie musi przynosić korzyści aptece. Dobrze jest kiedy sprawę np. zamówienia potrzebnego leku można załatwić w dniu wizyty pacjenta, ale takie napinanie terminów może mieć zupełnie odwrotny skutek. Przykład ? Do apteki przychodzi człek po lek
Leku nie ma, trzeba go zamówić. Przesympatyczna, otwarta na potrzeby bliźnich pani tech./mgr. obiecuje, że lek będzie tego samego dnia, pomimo tego, że nie zapytała, czy w ogóle jest taka potrzeba. Pacjent wraca i… tu następuje zgrzyt, bo kierowca z hurtowni miał stłuczkę (nie zdążył na czas, Puławska jest zakorkowana, hurtownia wydała nieodpowiednią dawkę/postać leku. itp). Czasu na reakcję nie ma, bo pacjent jest już w aptece. W dodatku jest niezadowolony, ponieważ żeby załatwić jedną rzecz będzie musiał fatygować się do apteki po raz trzeci ( a jest bardzo zabiegany, kto zapłaci za paliwo, ma kłopoty z poruszaniem się). Słowem rezultat jest odwrotny od zamierzonego i jakoś bym z tym sobie poradził, ale kiedy to ja mam przyjąć na klatę niezadowolenogo pacjenta to już tak fajnie nie jest…
Tagi: pierwszy stół, technik farmacji
Related Posts
Leave a comment
Macie to lubić :)
Praca czeka
Najnowsze komentarze
- Natalia o Rykoszetem w stażystę.
- bazyl o Rykoszetem w stażystę.
- daria o Rykoszetem w stażystę.
- admin o Rykoszetem w stażystę.
- madzia o Rykoszetem w stażystę.

napisany przez: admin




