28
2010
Przedstawiciel w aptece II
Skoro zacząłem już temat przedstawicieli, to jeszcze go trochę poeksploatuję, bo przypomniała mi się zabawna historia.
Otóż, przy okienku bardzo sympatyczna pani. Standardowe pytania o produkty, czy są w aptece, czy się sprzedają i dlaczego tak słabo ?:)
Moje odpowiedzi nie były zadowalające, bo sympatyczna pani zaczęła temat zamiany leków na receptach. Z początku, naiwny nie wiedziałem o co chodzi. Powiedziałem więc, że owszem zdarzają się takie sytuacje. Nie wypuszczę przecież z apteki pacjenta, który nie może kupić leku wypisanego przez lekarza (bo go akurat nie ma), pomimo tego, że jest odpowiednik. Wspomniałem też o opcji kiedy pacjent sam chce kupić odpowiednik tego, co ma na recepcie, bo np. właśnie dowiedział się z mediów, że taka możliwość istnieje.
Jak się jednak okazało pani przedstawicielka nie o to pytała ![]()
Żeby wyłożyć sprawę jaśniej zapytała wprost. Czy zdarza się w aptece, że wymieniamy leki na preparaty firmy farmaceutycznej, która nam za to płaci ? Ho, ho ,ho no trochę byłem zaskoczony na początku. Nigdy o takim procederze nie słyszałem, nie wspominając o praktyce. Powiedziałem więc jak to u nas jest, podpytałem jeszcze o kilka detali, bo temat wydał mi się ciekawy i tyle.
Tak o to dowiedziałem się o nowej technice marketingowej firm farmaceutycznych, albo …przedstawicieli ? Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, kto jest pomysłodawcą, bo z tego co wiem reprezentanci
dysponują budżetem na promocję produktów firmy, którym rozporządzają wg. własnego uznania. W sumie nie ma to większego znaczenia na którym piętrze zapadają decyzje.
Z marketingowego punktu widzenia pomysł wydał mi się bardzo interesujący. Bez względu na to, co przepisze lekarz, a tym bardziej w sytuacji, kiedy nie jest on przychylny, koncern nadal ma szansę na sprzedaż swojego produktu. W sytuacji, kiedy jego cena jest niższa od propozycji lekarza prawdopodobieństwo zamiany znacznie rośnie. Zyskuje apteka i koncern. Właśnie. Apteka, nie lekarz. Budżet promocyjny znajduje nową drogę dystrybucji. Omija gabinet i trafia do przedostatniego ogniwa procesu sprzedaży ![]()
Jak myślicie, co na to lekarze ?:) Nie są zadowoleni, nie są…
Słyszałem o przypadku apteki, która w jednym z ośrodków zdrowia znalazła się na czarnej liście. Czy to jest groźne ? Jakiś tam wpływ na opinie pacjentów lekarze mają, ale, czy aż tak istotny ? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy wiadomo, że apteka ma niskie ceny i zawsze są tam kolejki…
Zmieniają się też zasady gry pomiędzy firmami farmaceutycznymi. Wg. mnie podobne triki to działanie krótkodystansowe. W sensie korzyści. Na początku, dopóki konkurencja nie zareaguje jest się pewnie z czego cieszyć, ale odpowiedź musi nadejść .
Czy to jest legalne ? Nie wiem jak na to patrzy prawo farmaceutyczne, ale z perspektywy Urzędu Skarbowego takie zagrywki w 100% legalne nie są. Mamy więc do czynienia z przestępstwem – skarbowym oczywiście.
Dla mnie osobiście jest to kolejny przykład skundlenia branży. Możecie mnie nazwać konserwatystą, ale twierdzę, że możliwość prowadzenia apteki przez osoby, które nie mają wykształcenia farmaceutycznego, psuje rynek. Nie jakość, ale ilość. To McFarmacja.
Related Posts
Leave a comment
Macie to lubić :)
Wybrane oferty z forum
Najnowsze Komentarze
- erwin o Nailner mega kit
- Ann o Rynek pracy – I kwartał 2012
- Ann o Rykoszetem w stażystę.
- ula o Nowości rynkowe: Glimbax
- Aga o Nowości: Limitizer
- agnes o Rykoszetem w stażystę.
- Monia o Rykoszetem w stażystę.
- Alex o Nowości: Limitizer

napisany przez: admin




