sty
29
2011

Na bani za pierwszym stołem

„W dyżurnej aptece w Żmigrodzie (woj. dolnośląskie) sprzedawał pijany aptekarz. Miał prawie 4 promile alkoholu we krwi.”

Taki pomysł do głowy mi jeszcze nie przyszedł. Zdarzyło mi się przyjść do apteki lekko sponiewieranym po imprezie do rana, ale 4 promile… To okolice dawki śmiertelnej. Pan mgr. był tak zaprawiony w boju, że policjanci rozpoznali jego stan po wydechu, bo poza tym zachowywał się całkiem normalnie.
A przepraszam. Jak już się spowiadam to do końca :) Zdarzyło mi się jeszcze degustować wino własnego wyrobu, które dostałem od pacjentki. No, ale z 4 promilami nic to nie miało wspólnego.

źródło: alert24.pl

2 komentarz + Dodaj komentarz

  • Witam, trafiłam tu przypadkiem z facebooka, lekko zniesmaczona. Czy po takiej imprezie do rana, jak jesteś lekko sponiewierany, jak piszesz, nie boisz się, że po prostu przez pomyłkę (np dawki) kogoś zabijesz?
    Mi zdarzyło sie bardzo poważnie pomylić ze zwykłego zmęczenia i tylko szybka wymiana leku uratowała sytuację, a może i życie pacjenta. Musiałam jeszcze odnaleźć pacjenta w wiosce oddalonej o 40 km od mojej apteki.
    Od tamtej pory boję się iść do pracy zwyczajnie niewyspana, a o jakiejś popijaiwe poprzedniego dnia nie może być mowy.
    Zastanów się więc, bo nie pracujesz w kiosku, gdzie jedyną pomyłką będzie wydanie biletu normalnego zamiast ulgowego….

    oceń komentarz: Dobre 0 Słabe 0

    • Aneczko kochana…. praca w aptece z roku na rok coraz bardziej przypomina spozywczak… wiadomosc ludzi jest tak niska… ehhh szkoda gadac… jestesmy sprzedawcami :(

      oceń komentarz: Dobre 2 Słabe 0

Leave a comment

Powiadom mnie mailem o nowych komentarzach. Subskrybuj bez komentowania.

Macie to lubić :)

Wybrane oferty z forum